Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 13 stycznia 2011

Liga (Wytrzymałościowa) Mistrzów

 Wczoraj zakończyły się grupowe rozgrywki Ligi Mistrzów w siatkówce. Pomimo tego że większość drużyn zapewniła sobie awans przed tygodniem , niektórym zespołom pozostawała  walka o kwalifikacje do pucharu CEV albo uniknięcie ostatniej pozycji w tabeli.

W grupie A honoru w ostatnim pojedynku bronili Francuzi z Cannes, którzy mieli jeszcze minimalne szanse na awans do Pucharu CEV w przypadku porażki Bułgarów z Sofii. Głównie za sprawą niesamowitego Mariena Moreau, który zdobył 24 punkty, udało się pokonać na wyjeździe mistrzów Rosji z Kazania ale trzeba uczciwie odnotować, że Rosjanie wyszli na to spotkanie w mocno rezerwowym składzie, m.in. na ławce z Williamem Priddy'm i Maksimem Michajłowem. Jednak na ostateczny wynik decydujący wpływ miała bardzo duża ilość błędów własnych popełnionych przez gospodarzy, na które narzekał po meczu Siergej Tietiuchin .


W Sofii spotkały się miejscowe CSKA z rewelacją tegorocznych rozgrywek z Haching. Niemcy, mimo, że już wcześniej zapewnili sobie awans, nie zamierzali odpuszczać i mecz rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku wygranym przez gospodarzy do 10. Jak zwykle wiodące role w ich szeregach odgrywali obcokrajowcy, mianowicie Kenijczyk Maiyo i Kubańczyk Portuondo, którzy zgodnie zdobyli po 23 „oczka". Po stronie gości najlepiej punktowali Friedrich iSikiric, choć ten drugi miał niską skuteczność ataku a wysoką zdobycz punktową zawdzięcza temu, że otrzymał 36 piłek.


W pierwszym meczu grupy B Noliko Maaseik rozbiło chyba najsłabszy, oprócz Rumunów z Zalau, zespół tegorocznej edycji i zapewniło sobie awans z pierwszego miejsca. Serbowie nie podjęli walki w żadnym z setów a kluczem do ich przegranej okazała się bardzo duża liczba nieskończonych ataków, które Belgowie po obronie zamieniali na łatwe punkty. Ponadto w drużynie gospodarzy świetnie funkcjonował blok, w którym to elemencie najlepiej radził sobie Van Decraen, notując 4 „czapy". Drugi pojedynek był nieco bardzie zacięty ale zwycięstwo mistrzów Włoch nad hiszpańskim CAI Teruel także nie było zagrożone. Na wyróżnienie zasługuje postawa środkowego Mastrangelo, który zdobył 15 punktów, zaliczając w tym aż 8 bloków.


Przed ostatnią kolejką w grupie C było sporo obaw, czy Jastrzębskiemu Węglowi uda się w ogóle awansować do fazy pucharowej. Tymczasem Polacy sprawili miłą niespodziankę, pokonując zdecydowanie słoweński Bled i dzięki temu zdołali nawet uzyskać promocję z pierwszego miejsca. Gopodarze wydawali się zaskoczeni postawą podopiecznych Lorenzo Bernardiego i to do tego stopnia, że sami zagrali dużo słabiej niż w pierwszej konfrontacji (wygranej 3:1), psując dużo zagrywek i atakując na niskiej skuteczności . Zdecydowanym liderem gości był Lukas Divis, który uzbierał 18 punktów przy wysokiej skuteczności, imponując ponadto w przyjęciu zagrywki. Wśród zawodników Igora Kolakoviciajak zwykle nie do zatrzymania był Alen Sket, który cały czas nie pozwala się pojawić na boisku Holendrowi van Dijkowi. O wygranej jastrzębian przesądziła ponadto świetna zagrywka (8 asów w całym meczu wobec żadnego Słoweńców) i bardzo dobre przyjęcie po własnej stronie, w którym brylował Paweł Rusek,notując 100% odbioru 0 pozytywnego i 64% perfekcyjnego.


Na kolejne grupy trzeba poczekać do jutra, dziś tak ogólnie na temat wczorajszych spotkań. Jak widać Jastrzębski Węgiel pokazał charakter wygrywając decydujący o ich losach mecz z Bledem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz